04.04.2016

Szparagi, wężymord oraz czosnek niedźwiedzi atakują

Jak udał się Wam weekend? My spędziliśmy go bardzo przyjemnie nad jeziorem w naszej ulubionej miejscowości Überlingen. Przedeptaliśmy dziesiątki kilometrów, powygrzewaliśmy trochę ciała w słońcu i ogólnie się relaksowaliśmy. Świętowaliśmy również zaliczenie egzaminu językowego oraz snuliśmy plany na naszą najbliższą, świetlaną przyszłość :) Wróćmy jednak do tematu bloga, czyli jedzenia. W Niemczech zaczął się właśnie sezon na czosnek niedźwiedzi, wężymord oraz powoli zaczynają rządzić szparagi (póki co z południa Europy). Dlatego też, te właśnie składniki zagościły ostatnio w naszej kuchni :)

Zacznijmy od czosnku niedźwiedziego, który kupić można tutaj wszędzie. W Polsce chyba jest z tym większy problem :( Nabyliśmy ostatnio kilka opakowań (w dyskoncie ekologiczny kosztuje ok. 1,80Euro/150g), a ostatnio podczas spaceru natrafiliśmy na piękną polanę pełną tej pyszne roślinki :) Pierwsze co przyszło nam do głowy to zrobienie pesto, więc tak też uczyniliśmy.

 Składniki:
  • 150g czosnku niedźwiedziego; 
  • spora garść orzechów nerkowca (mogą być tez inne);
  • szczypta soli;
  • około 100ml oliwy z oliwek.
Sposób przygotowania: 
Wszystkie składniki umieszczamy w blenderze i miksujemy kilka minut. Spożywamy od razu z ulubionym makaronem, a jak nie mamy w tej chwili ochoty, to przekładamy do słoiczków (najlepiej z góry polać jeszcze oliwą) i trzymamy w lodówce. Możemy używać go jako pesto właśnie lub po prostu posmarować kanapkę, czy też dodawać do zup, sosów itp.



Powyżej kanapka z pesto, białym serkiem VioLife Creamy Original, ogórkiem i pomidorem. 

Kolejne popularne w Niemczech warzywo to wężymord (tu zwane czarnym korzeniem). Jedliśmy je pierwszy raz w życiu i trzeba przyznać, ze był to ciekawy smak. Minusem jest jednak obieranie tego korzonka. Wszystko dookoła brudzi się i lepi :( Znaleźliśmy w gazecie przepis na zupę-krem z wężymordu z dodatkiem pomarańczy i taką właśnie polewkę sobie zaserwowaliśmy. Jako dodatek - pesto z czosnku niedźwiedziego :)

 Powyżej sos z pieczarek i czerwonej soczewicy. Zjedzony został z niezawodną kaszą gryczaną oraz szparagami z wody. 


Nie mogło obyć się oczywiście bez pieczonych warzywek :)

 Z kamperowej kuchni: makaron ryżowy + pieczarki + sos chiński ze słoika + bób ze słoika :)

Po powrocie z wojaży szybki obiad jest jak najbardziej wskazany. Dziś zajadaliśmy puree ziemniaczano-pasternakowe + gryczano-warzywne kotlety (kupne) + szparagi + sos cebulowy z suszonymi pomidorami. 

Na zakończenie trochę słodkości :) Torcik czekoladowy z ryżową bitą śmietaną (kupna, w sprayu).

Pierwsze moczenie nóg w tym sezonie zaliczone :) Na kąpiele jednak trzeba jeszcze trochę poczekać.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Wspaniałego oraz słonecznego tygodnia wszystkim życzymy!

10 komentarzy:

  1. O mamuniu! Ja też zaliczałam w weekend spacery - ciągle jeszcze w płaszczu zimowym... Jak na Ciebie patrzę na tym ostatnim zdjęciu, to aż się trzęsę z zimna ;)
    Wężymordu nigdy nie jadłam. Ta nazwa jest trochę przerażająca... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ta przerażającą nazwa podobno pochodzi z czasów, gdy w medycynie ludowej używano tego warzywa jako leku na jad żmij :)

      Usuń
  2. W moich okolicach funkcjonuje nazwa skorzonera. Wężymordu (morda?) nikt by na targu raczej nie kupił... :)
    A z racji tego, że bardzo łatwo się hoduje, polecam własną uprawę. Obieram w gumowych rękawiczkach i wrzucam od razu do zimnej wody. Uwielbiam taki najprostszy, tylko ugotowany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkając w Polsce nie znałam tego warzywa (ale nazwa "wężymord" faktycznie jest nieciekawa):)
      Także po obraniu wrzucaliśmy do zimnej wody z octem (tak było w przepisie) ale rękawiczek nie użyliśmy (lecz nie popełnimy już tego błędu następnym razem) :)

      Usuń
  3. Same pyszne rzeczy :)
    A za czosnkiem niedźwiedzim muszę się rozejrzeć, bo świeżego dotychczas nie widziałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej poszukać w naturze :)

      Usuń
  4. chciałabym stópki razem z Tobą zamoczyć, wkrótce wybiorę się nad morzem, bo w sumie mam …20 min XD ale jednak, pogoda jeszcze nie zachęca :) w każdym razie zachęcają Wasze obiady … kupię kalafiora, koniecznie! wpadł mi w oko w tym poście :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety było to szybkie moczenie nóg, gdyż woda jeszcze lodowata :(
      Pieczony kalafior faktycznie wymiata :) Uwielbiamy go!

      Usuń
  5. Jeśli upoluje składniki to będę robić pesto ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie zachwycają Wasze sosy! Czy można prosić o wpis z przepisami na takowe? pieczarkowy,pieczarkowo-soczewicowy,cebulowy,wszystkie bym zjadła,a kompletnie nie wiem,co robicie,że wychodzą takie oszałamiającio gęste i apetycznie wyglądajace!
    magda

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...